poniedziałek, 6 października 2014

38 godzin w Poznaniu, część II









Część I (klik)

 Tego samego dnia na drugie śniadanie docieram do BIGFOOT COFFEE SHOP (klik) na ulicy Ratajczaka 18. Zamawiam kanapkę z rustykalnego chleba z marynowanymi buraczkami, kozim serem, (które Eryk robi samodzielnie - fotograf, znany z poznańskich pocztówek (klik) i właściciel kawiarni, pochodzi z Seattle), miodowym indykiem, kiełkami rzodkiewki i chipsami paprykowymi obok na talerzu. Nie jadłam jeszcze nigdy nigdzie tak dobrej przekąski i to jeszcze z chipsami, na które sobie za często nie pozwalam, a w efekcie zapominam o ich istnieniu. Zostawiam wizytówkę, kupuję jedną pocztówkę i ruszam dalej okolicami rynku, docierając do Parku Wilsona.
W międzyczasie jem naleśniki w słynnym MANEKINIE, niestety pozostawię bez komentarza.

W efekcie mojej podróży piękno i magię Poznania stawiam na równi z Krakowem, a mój Wrocław daleko za nimi.

Pozdrawiam,
[muffinka.]









2 komentarze:

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...