niedziela, 18 maja 2014

Rabarbar w czekoladowym cieście.


Rabarbar zamarynowany w occie balsamicznym w cieście czekoladowo-imbirowym, które rozpływa się w ustach.


Rabarbar w czekoladowym cieście
(kwadratowa blaszka)

3 spore łodygi rabarbaru
2 łyżki octu balsamicznego
1/2 szklanki cukru

1/2 szklanki mleka
1/2 szklanki cukru
2 łyżki masła
jajko

1/4 szklanki kakao
1/2 szklanki mąki pszennej
łyżeczka mielonego imbiru
szczypta soli
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

sos czekoladowy

Rabarbar obierz, pokrój w 3-4 cm kawałki, wymieszaj z octem i cukrem, odstaw.
Mleko, cukier i masło zagotuj w garnuszku, aż składniki się połączą, ostudź i wymieszaj z jajkiem.
Kakao, mąkę, sól i proszek przesiej do miski. Dodaj suche składniki do mokrych i połącz przy pomocy trzepaczki. Rabarbar odsącz z soku, który wypuścił. Sok zredukuj na patelni na gęsty syrop. Blachę wyłożoną papierem do pieczenia, wyłóż rabarbarem, zalej syropem rabarbarowym, następnie czekoladowym ciastem. Piecz 20-25 minut w 180 stopniach. Stopień upieczenia sprawdź patyczkiem.
Podawaj z sosem czekoladowym.

.............................................................................

Śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja, sen, śniadanie, drugie śniadanie...
Z 6 piętra na dół, 400m, szkoła, dom, miasto, dom, nauka, sen...
Pierwsza osoba, druga osoba, trzecia osoba, pierwsza osoba...
Poniedziałek, wtorek, środa, czwartek, piątek, weekend...

A ja myślami jestem ciągle 2-3 miesiące wstecz.
Zostałam gdzieś w lutym, gdzieś w Anglii, gdzieś w marcu, na innej ulicy, w innym bloku, na innym łóżku.

Słoik ze wszystkimi wspomnieniami ma złe wieczko, coś nie pasuje, nie zakręca się... Więc one wszystkie wypełzają na zewnątrz, jak z puszki pandory.

A ja już ich nawet nie mam siły wsadzać z powrotem.


Ważne są śniadania, drugie śniadania, obiady, podwieczorki i kolacje...

Pozdrawiam,
[muffinka.]

poniedziałek, 12 maja 2014

Czekoladki z domowym masłem orzechowym i karmelem.


Gorzka czekolada+domowe słodko-słone masło orzechowe+domowy karmel=słodycz bardzo oryginalna!



Czekoladki

masło orzechowe:
puszka orzeszków ziemnych
spora szczypta morskiej soli
łyżka golden syrup
2 łyżki oleju z orzechów arachidowych

100g gorzkiej czekolady
masło orzechowe przechowywane w lodówce
karmel przechowywany w lodówce z tego przepisu (klik)

Aby przygotować masło orzechowe zmiksuj przez kilka minut wszystkie składniki. W razie potrzeby dodaj więcej oleju.
Czekoladę rozpuść w kąpili wodnej bądź mikrofali, dokładnie wymieszaj przez minutę, dwie.
Nałóż odrobinę do foremek na czekoladki, następnie mokrymi rękoma formuj kuleczki z 1/2 łyżeczki karmelu i 1/2 łyżeczki masła orzechowego. Zalej resztą czekolady. Schowaj do lodówki na kilka godzin, aż zastygnie. Gotowe!
...................................


Pewne rzeczy (i nie tylko) są jak tęcza - piękne, zjawiskowe, magiczne, lecz tylko na chwilę, w jednyn miejscu, 
jak jogurt naturalny - z terminem ważności, niekoniecznie nam znanym,
jak czekoladki - sprawiają ogromną przyjemność, przeżywasz kulinarną rozkosz; przeważnie nigdy nie wiesz, co znajdziesz w środku; zaskoczenie,
jak cudowna bluzka, która zachwyca cię na manekinie w sklepie. Mierzysz ją, kupujesz, zakładasz raz, ewentualnie drugi i na tym koniec jej historii, nie wiesz, co tobą kierowało w momencie zakupu,
jak bańka, która najzwyczajniej pryska i zamienia się w miliony niewidzialnych cząsteczek.
Jak dziecko probujesz zlapac to, co rzekomo zostalo, proba nieudana.

Pewne rzeczy (i nie tylko) dla jednych istnieją od zawsze, dla innych ani troszkę, a dla kolejnych być realnymi przestały po różnych zrządzeniach losu.

Tak bardzo ciężko przyznaję się komuś rację, zwłaszcza, gdy to, co mówił kilka miesięcy temu było tak oderwane od aktualnej rzeczywistości, niemożliwe.
Niemożliwe, a jednak.

Coś takiego jak ZAWSZE, jak NIGDY, jak STAŁOŚĆ - nie istnieje!
Brzmi okropnie, cóż...

Wolę jednak jak pewne rzeczy (i nie tylko) są jak moje przepisy,
czyli na moich zasadach, z moimi widzimisiami (ostatnio wszystko ciągle karmelizuję :)),
tak jest łatwiej.

Pozdrawiam,
[muffinka.]


 

piątek, 9 maja 2014

Kajmakowe ciasto z lemon curd i balsamiczną bezą.


Wbrew pozorom nie takie trudne, a zrobić warto. Miękkie, puszyste, słodkie, kajmakowe ciasto z orzechową nutą,  z kwaśnym cytrynowym curdem na wierzchu oraz balsamiczną bezą. Jedzą wszystkie zmysły!


Kajmakowe ciasto z lemon curd i balsamiczną bezą
(12 babeczek)

ciasto:
80g masła
30g cukru
2 jajka
2/3 puszki masy kajmakowej orzechowej
kilka kropli soku z cytryny
160g mąki pszennej
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli

lemon curd:
2 jajka
2 żółtka
skórka otarta i sok wyciśnięty z 3 dużych cytryn
100g cukru
łyżka skrobii ziemniaczanej
łyżeczka masła

balsamiczna beza:
białko
50g cukru
łyżka sosu balsamicznego (ewentualnie łyżeczka octu balsamicznego)

do dekoracji:
lemon curd
1/3 puszki kajmaku orzechowego

Zacznij od przygotowania bezy, kilka godzin wcześniej.
Ubij białko na sztywno, pod koniec ubijania dodaj cukier i sos balsamiczny. Masa powinna nie wypadać z miski, kiedy ją obrócisz. Rozsmaruj ją cieńko na papierze do pieczenia. Piecz 3 minuty w 180 stopniach, a następnie 30-40 minut w 140 stopniach. Pozostaw do wyschnięcia na kilka godzin w uchylonym piekarniku.
Masło utrzyj z cukrem na puszystą masę, ciągle ucierając dodawaj po kolei jajka. Zmiksuj z kajmakiem i sokiem z cytryny. Mąkę przesiej z proszkiem do pieczenia i solą, połącz mikserem z kajmakową masą. Piekarnik rozgrzej do 180 stopni. Masę nałóż do silikonowej foremki na babeczki, do połowy wysokości. Piecz 15-20 minut. Stopień upieczenia sprawdź patyczkiem. Ostudź.
W międzyczasie przygotuj lemon curd.
Wszystkie składniki oprócz masła wymieszaj trzepaczką w rondelku i gotuj, aż masa zgęstnieje. Pod koniec wymieszaj z masłem. Ostudź. (Lemon curdu wyjdzie więcej, bo wiem, że coś z niego wykombinujecie, polecam na chlebku tostowym :))
Na babeczkę nakładaj kajmak, następnie lemon curd i pokruszoną bezę.
Gotowe!

 ...............................................................

Kto dziś robi obiad?
Ten, kto ma pomysł. Przedwczoraj J. (mój kulinarny mistrz) miał pomysł na owe tagiatelle, wczoraj ja na risotto. Mam dobrze. :)


Moje kulinarne zmysły były pobudzone, ale nie sądziłam, że potrzebowały dodatkowego bodźca, żeby działać na najwyższych obrotach.
Bodźca w postaci praktyk w greckiej restauracji, które zakończyłam przez kontuzję, oraz w postaci J.
Pusta lodówka to nie problem! A na lekcjach zamiast czasem skupić się na tym, co właściwe, uciekam do mojej krainy, kulinarnej wyobraźni, wylęgarnni słodkości i wytrawności.
I tak oto powstają niesłodkie cuda, choć młoda kapusta do risotto była karmelizowana, wraz z czerwoną cebulą.
Naprawdę nie sądziłam, że jestem zdolna zrobić coś więcej niż ciasto.
Nie sądziłam, że jestem w stanie zaryzykować, pomimo wielkiego strachu i potężnych obaw, wynikających z przeszłości.
Wiecie co?

Wystarczy czasem po prostu troszeczkę uwierzyć i pozwolić sobie na wpuszczenie potencjalnej iluzji.

Pozdrawiam,
[muffinka.]

 

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...