poniedziałek, 14 marca 2011

Czujemy wiosnę…, a więc tarta z czerwonymi owocami


Czy już poczuliście wiosnę? Ta euforia, gdy robi się ciepło, choćby 10OC, czasem nawet więcej. Zimowe kurtki, kozaki, czapki, rękawiczki w kąt szafy. Wyciągamy rower i jedziemy rozkoszować się pogodą. W sumie to mało, co na razie kwitnie, ale zaczekajmy jeszcze tydzień.:) Podobno ma wrócić zima, nie, nie, nie!                                                                           
Niedziela rano, postanowiłam zrobić ciasto i wypadło na tą tarte. Odnalazłam w zamrażalniku zamrożone owoce i zaczęłam działać. Później wypad na starocie. Udało mi się zdobyć kolejną książkę kucharską. „Kuchnia włoska” Marianne Pieppenstock z 63 roku!!! Przepisy na torty, makaron, przepiórki, polenty, wiele ryb i mięso, sosy, zupy itd. A tydzień temu „Kuchnia meksykańska”. quesadilla, sincronizadas, fajita, tortille (to już nie brzmi tak pięknie), ensalada z sosem i oryginalne guacamole… Mam ochotę to wszystko ugotować, tylko, kto tyle będzie jadł…?
Dziś już nie tak pięknie, ale również ciepło. Trzeba upiec jakieś ciasto marchewkowe żeby przywołać wiosnę. Na pewno upiekę coś jutro z rana, bo mam dopiero na 10.45, ale to wyjątkowo – zwolnienie z lekcji z powodu choroby nauczyciela:)

Pszenno-razowa tarta z czerwonymi owocami
przepis zmodyfikowany na podstawie „Kuchnia” no2-2011

ciasto:
2 szklanki mąki pszennej
½ szklanki mąki razowej
½ szklanki cukru pudru
2-3 łyżki cukru waniliowego (najlepiej domowego)
szczypta soli
250 g masła
5-6 łyżek zimnej wody

nadzienie:
450g mrożonych czerwonych owoców (użyłam mieszanki mrożonych owoców Hortex, bodajże)
1/ szklanki cukru trzcinowego
2 łyżki cukru waniliowego (najlepiej domowego)
1 łyżeczka cynamonu ( dałam 2)
3 łyżki mąki ziemniaczanej

oraz:
masło do wysmarowania formy, cukier puder do posypania (opcjonalnie)

§  Przesiewamy mąkę pszenną i razową na stolnicę, dodajemy cukier, sól, zimne mało i wyrabiamy tak, aby powstała drobna kruszonka. Stopniowo wlewamy wodę i szybko zagniatamy. Formujemy kulę, zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do zamrażarki na 30 minut. Formę do tarty (może być inna, np. w kształcie serca, albo zwykła okrągła) smarujemy masłem. Połowę ciasta rozwałkowujemy, wykładamy nim formę, tak, aby ciasto wystawało nieco poza brzegi. Rozmrożone owoce łączymy z pozostałymi składnikami nadzienia i układamy na cieście. Resztę ciasta cienko rozwałkowujemy i kroimy w wąskie paski. Układamy na owocach tworząc kratkę, zawijamy wystające krawędzie na paski i przyciskamy widelcem (użyłam dłoni). Pieczemy 20 minut w 200oC, zmniejszamy temp. do 160oC i pieczemy jeszcze 30 minut. Studzimy i opcjonalnie oprószamy cukrem pudrem, czego nie zrobiłam.

Smacznego i pozdrawiam!

niedziela, 6 marca 2011

Popękane czekoladowe ciasteczka. . . z żurawiną



Żurawina… Nie miałam okazji jeść jej w innej postaci niż suszona. W sumie to było moje pierwsze spotkanie z żurawiną. Moim zdaniem idealnie skomponowała się z czekoladą. Przepis zaczerpnęłam z czasopisma „Kuchnia” 2-2011. Jest to jedna z niewielu gazet, którą darzę sympatią. Nie przepadam za tymi „Prześlij przepis”, itp. Lubię przepisy z historią, z radami, żeby nie były takie biedne. Zawsze można się dowiedzieć jak powstała potrawa, jak ewoluowała itd. Te ciasteczka piekłam w ostatni dzień przed feriami – piątek. W sobotę jechałam na obóz rekolekcyjny. Na takie wyjazdy, aż się prosi coś przygotować, w zamian za uśmiech oczywiście. :)

Popękane czekoladowe ciasteczka
2 łyżki masła (30g)
50g gorzkiej czekolady ( maks. 70% kakao)
po ¼ szklanki ciemnego kakao i miękkiego, brązowego cukru,
2 jajka
1 szklanka mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
garść suszonych żurawin
¼ szklanki cukru pudru

Rozpuszczamy masło i czekoladę. W misce mieszamy kakao i brązowy cukier, dodajemy jedno jajko, ucieramy i wbijamy kolejne, wciąż ucierając. Wlewamy stopione masło z czekoladą, ucierając. W drugiej misce łączymy mąkę, proszek so pieczenia oraz sól, dodajemy je do masy czekoladowej i mieszamy. Powstała zbitą masę przykrywamy folią i wstawiamy do lodówki na min. 4 godziny (można też na całą noc). Z ciasta formujemy kulki o średnicy 2 cm, moje były troszkę większe, wkładając w środek po 2-3 żurawiny. Obtaczamy w cukrze pudrze (najlepiej wsypać go na plaski talerz). Układamy na blaszce wyłożonej pergaminem i pieczemy 10 minut w temp. 175oC. Po upieczeniu przez minutę trzymamy na blaszce, a następnie przekładamy na kratkę.  Studzimy.

Smacznego i pozdrawiam.:)

sobota, 5 marca 2011

Po tłustym czwartku, cytrynowe pączki z marmoladą…





Smażyłam pączki w środę, lecz nie udało mi się dodać przepisu wcześniej jak dziś. Nie lubię tego święta, nie przepadam za faworkami, pączkami smażonymi na smalcu, a ogólnie za tłustymi potrawami. Za to reszta rodziny uwielbia tłusty czwartek i wszystkie kaloryczne słodkości. Więc ja się wzięłam za pączki a mama za faworki. Przepis pochodzi z książki „nakarmić duszę”. Bardzo mi się spodobały nietypowe składniki, których nie dodaje się do tych standardowych.                                                                                                                        Tłusty czwartek u mnie w szkole, chodzę do zespołu szkół, był jak koszmar. Na 2 lekcji każdy z klasy dostał po pączku z jakimś kisielem. Prócz tego na każdej przerwie przynajmniej 20 razy słyszałam To słowo i widziałam To w czyichś rękach. na tym to święto polega, aby jeść, jeść, jeść, a potem spalać, spalać, spalać, z czego mało, kto robi to drugie. Raz w roku można sobie pozwolić na tę „przyjemność”…

Cytrynowe pączki z marmoladą

3 i ½ szklanki mąki pszennej
szczypta soli
olej do smażenia ( użyłam 1 l)
5 łyżek śmietany (18%)
starta skorka z 1 sparzonej cytryny
1 łyżka masła
1 szklanka mleka
3 łyżki cukru
1 opakowanie cukru waniliowego
powidła z dzikiej roży (użyłam marmolady)
3 dag drodzy
cukier puder

Drożdże rozpuszczamy w ciepłym mleku, dodając po łyżce mąki i cukru. odstawiamy na 15-30 minut w ciepłe miejsce. Gdy zaczyn jest gotowy, dodajemy go do mąki ze śmietaną, startą skórką cytryny, odrobiną soli i resztą cukru. Wyrabiamy ciasto, dodając pod koniec masło. Odstawiamy na 1 godzinę do wyrośnięcia. Formujemy pączki, wypełniając je powidłami (marmoladą), po czym przykryte ściereczką pozostawiamy do wyrośnięcia. Smażymy na rozgrzanym oleju, na małym ogniu. Po upieczeniu odsączamy z tłuszczu i przenosimy na kratkę, gdy ostygną posypujemy cukrem pudrem.
Smacznego i pozdrawiam!


.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...