poniedziałek, 21 lutego 2011

Naleśniki, nareszcie wróciłam!


















Skończył się obóz, lecz ferie nadal trwają, przynajmniej dla mnie, więc zamiast siedzieć we Wrocławiu, wybraliśmy się z rodzinką nad morze. Cały czas jestem zmęczona i chodzę wpół przytomna po pierwszym tygodniu… Ale zebrałam w sobie siły, by przyrządzić naleśniki. Miałam chwilowy problem, bo zabrakło mąki. Dziękuję i pozdrawiam pewną babcię-sąsiadkę z mojego osiedla;) Gdyby nie Ona, to pewnie ktoś musiałby się wybrać na 2km spacer do sklepu.                                                                                                                         Morze, morze, wygląda naprawdę pięknie zimą. Fale, które rozbijają się o zamarznięty brzeg, delikatny szum wody, lekki podmuch wiatru, chyba znów pójdę na spacer, a potem upiekę jakieś ciasto! W któryś dzień wybiorę się do portu po świeże ryby, nie ma nic lepszego od tych dopiero, co złowionych, prawda?                                                                                                                              Na razie to nie wszędzie jest śnieg, a robi się zielono, bardzo zielono. Kiedy napatrzę się przez jakiś czas, na te piękna, które mnie otaczają, od razu lepiej mi się myśli i rzecz jasna gotuje.

Naleśniki z miodem
·      1 l mleka
·      4 białka
·      4 żółtka
·      50 g roztopionego, wystudzonego masła
·      ¾ szklanki cukru (można użyć pudru)
·      łyżka miodu (można dwie) (użyłam wielokwiatowego)
·      ok. 3 szklanek mąki
·      1 łyżeczka proszku do pieczenia
·      konfitura ( użyłam morelowej firmy Stovit)
·      miód do dekoracji
·      bita śmietana



Ubijemy białka na sztywną pianę i odstawiamy do lodówki. Ucieramy żółtka z cukrem i roztopionym masłem, miksując dolewamy mleka. Dodajmy proszek do pieczenia i miód. Ciągle miksując dodajemy stopniowo mąkę. Na końcu delikatnie mieszamy z pianą z białek i odstawiamy do lodówki na godzinę lub dwie. Patelnię smarujemy minimalna ilością oleju, rozgrzewamy i smażymy naleśniki z obu stron na lekko rumiany kolor. Ja preferuję tę opcję zwijania naleśników, ponieważ jest wygodniejsza:) Rozsmarowujemy na naleśniku konfiturę, ciasno zawijamy, polewamy miodem i dekorujemy bitą śmietaną.


Smacznego i pozdrawiam!


PS:. Zdjęcia robione aparatem siostry. Mój został w domu:(

piątek, 11 lutego 2011

Jabłecznik z 87, prawie jak u babci




Przepraszam, że nie pisałam parę dni i muszę Was zawieść jak uprzedzałam, nie będę pisała przez tydzień. Trochę smutno, bo nie będę używała piekarnika i tego wszystkiego przez tydzień… No, ale tutaj proszę Was – Jabłecznik, a przepis na niego pochodzi z książki „Zdrowa kuchnia” Aliny Dąbrowskiej z 1987 roku. To jedna z tych książek, którą udało mi się kupić na starociach, po bardzo niskiej cenie, tak niskiej, że wstyd się przyznać. Mam sentyment do wielu rzeczy, a stare książki to właśnie jedna z nich. Żółte kartki, pachnące tamtymi czasami, szkoda, że ta nie jest popisana. Lubię zapiski innych ludzi, zawsze można się coś ciekawego dowiedzieć o książce czy tych innych ludziach. Kiedy przeglądałam tę lekturę zachęcił mnie przepis, na który niestety nie mam i raczej nie znajdę składników, Mianowicie na sałatkę wiosenną po francusku, z liśćmi polnego mlecza, krwawnika, babki wąskolistnej, no i z pietruszką, szczypiorkiem i innymi. Ciekawi mnie jak kuchnia wyglądała za tamtych, przecież nie tak dawnych czasów. Wcinamy rukolę, roszponkę, a tu proszę, moglibyśmy się delektować liśćmi krwawnika. Przepis ze strony 236 – Konfitura z płatków róży, to również brzmi fascynująco i smakowicie. Liczę na to, że w wakacje uda mi się przyrządzić taką sałatkę. Musiałabym tylko wybrać się na czystą łąkę bez tych miastowych zanieczyszczeń, bądź pole i zerwać te rośliny, z czym może być problem, bo nienajlepsza ze mnie zielarka:)
Muszę się Wam przyznać, że to ja zjadłam połowę blaszki tego ciasta…
Jabłecznik
·      ½ kostki masła
·      1 ½ szklanki mąki
·      1 całe jajko
·      2 żółtka
·      białko do smarowania
·      ½ szklanki śmietany
·      ½ szklanki cukru
·      1 cukier waniliowy (zastąpiłam łyżeczką esencji waniliowej)
·      1 łyżeczka sody oczyszczonej
·      szczypta soli
·      1 kg jabłek
·      3 łyżki cukru
·      cynamon

Mąkę przesiać na stolnicę, posolić, zrobić wgłębienie, wsypać sodę, włożyć masło, jajko i żółtka, posiekać tasakiem (proponuję nożem), wsypać połowę cukru, połączyć ze śmietaną i esencją wanilią lub cukrem. Jeżeli ciasto będzie za rzadkie, a będzie, dosypać mąki (w zależności od wilgotności mąka wchłania więcej lub mniej płynu). Następnie rozwałkować, ułożyć na wysmarowanej i wysypanej mąką blaszce, proponuję tortownicę, odstawiłam też ciasto na chwilę do lodówki. 1/3 ciasta zostawić na paseczki, którymi ozdobimy jabłka. Jabłka (najlepiej antonówki, użyłam różnych) umyć, utrzeć na tarce (ucierałam na plastry), wysypać równo na cieście, pocukrzyć i posypać cynamonem (tyle ile lubisz, ja dałam bardzo dużo). Ozdobić ukośnie ułożonymi paskami z rozwałkowanej reszty ciasta. Posmarować białkiem i włożyć do piekarnika. Pieczemy ok. 40 minut w temp. 180-200oC. Piekłam w 200oC. Po wystygnięciu posypujemy cukrem pudrem i delektujemy się tym wybornym smakiem:)

Pozdrawiam i życzę spokojnych ferii dla tych, którzy ich jeszcze nie mieli. Dolnośląskie mają w tym roku jako ostatni. Dopinam zamek w walizce i idę się porządnie wyspać. :)

wtorek, 8 lutego 2011

Świeże, wszystko świeże! – filety z kurczaka w pomidorach





Promienie słońca wpadają do mojej ciemnej kuchni, rozświetlając zioła w doniczkach, owoce w koszyku. To wszystko tak pięknie wygląda… Złapałam za filet z kurczaka, pietruszkę i pomidory. Coś tam wykombinowałam i wyszło pysznie. O wiele lepiej się pracuje, gdy wszystko wokół jest czyste i pachnące, więc wcześniej wzięłam się za sprzątanie. W tej chwili, kiedy to pisze również świeci słońce. Mam ochotę na spacer, ale jeszcze nie wyzdrowiałam.                                                                                                                    Uwielbiam oglądać w telewizji te wszystkie programy na Travel, na których pokazują stragany pełne świeżych warzyw, owoców i innych przysmaków. Wszystko dojrzałe, sam najlepszy towar. Może niedługo, na wiosnę podobnie będzie na naszych targach? Nie mogę się już doczekać wiosny, wszystko będzie kwitło, skończy się ta szara rzeczywistość, która nas teraz otacza. W niektórych częściach Polski zalega śnieg, a gdzieniegdzie widać już trochę zielonego. Mam ochotę na chłodnik…, no to gotowy pomysł na zupę:)

Filety z kurczaka w pomidorach
·      2 filety (takiej wielkości, by były 4 kotlety)
·      posiekana natka pietruszki
·      3-4 posiekane ząbki czosnku
·      20 pomidorków koktajlowych
·      sól, pieprz
·      sok z ½ dużej cytryny
·      garść siekanej bazylii
·      oliwa
Umyte mięso kładziemy w żaroodpornym naczyniu wypełnionym oliwą. Skrapiamy kurczaka sokiem z cytryny, nacieramy solą, pieprzem, czosnkiem, posypujemy natką i bazylią, układamy pomidorki i odstawiamy do lodówki na parę godzin. Pieczemy w rozgrzanym piekarniku 20 minut w 200oC.
Pozdrawiam i smacznego!

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...